Witam na stronie naszej scholi oazowej. Jak powstała schola?
Pewnego dnia obudziłem się i pomyślałem,
żeby stworzyć przy parafii Matki Boskiej Królowej Polski
scholę parafialną. Poszedłem więc do Księdza i... eee nie będę wymyślał.
Schola powstała tak dawno, że ja dopiero byłem w planach...
No nie w planach rodziców, ale w zamyśle Bożym co do prowadzenia scholi.
Scholę prowadziła od początku powstania
Siostra Edyta (na zdjęciu ze mną).
Były to z jej strony 3 lata ciężkiej pracy (wszak stworzyć coś nie jest rzeczą łatwą).
Włożyła ona w scholę dużo sił oraz serca.
Wszystko rozwijało się super aż do czasu, kiedy Siostra
została niestety przeniesiona przez swój zakon na
drugi koniec Polski i nie miała możliwości kontynuować
swojej posługi w naszej parafii. Poczuliśmy się jak osieroceni.
Wtedy to właśnie animatorzy Agnieszka, Jarek i ja
zostaliśmy "powołani" do przewodzenia naszemu chórkowi. I tak: Agnieszka
zajmuje się dyrygowaniem, nagłaśnianiem śpiewu swoim głosem, uspakajaniem
i prowadzeniem rozważania
Ewangelii dla dzieci. Jarek gra na gitarze - bez Niego nie byłoby scholi,
pomaga w ustawieniu nagłośnienia przed mszą w Kościele i pomaga w wychwytywaniu
błędów, które czasami ciężko zauważyć. :) Ja natomiast nic nie robię tylko
piszę nuty i się mądruję :) Gdy Jarek nie może przybyć na scholę
zawsze możemy liczyć na pomoc animatorki Ani K., która także gra na gitarze.
Od Wielkanocy zeszłego roku poszerzyliśmy możliwości naszej scholi
i odtąd poza gitarą i śpiewem dołączyliśmy
skrzypce i klarnet. Nawet
ja się zabrałem za grę, na
keyboardzie ale szkoda mi było ludzi w Kościele i
wycofałem się z tego. Chyba lepiej mi idzie jednak śpiewanie. Na szczęście
dobrze z grą radzą sobie
Paulina - skrzypce i animatorka Ania W. - klarnet. Wprowadzenie
tych instrumentów wiązało się z nowymi problemami, ponieważ jak wiadomo nie
da się na skrzypcach grać z akordów. No i tak zaczęło się pisanie nut, co stało
się moją drugą pracą, a Ksiądz moim pryncypałem, który nie płaci, tylko goni :(,
ale mówi że nagroda będzie w niebie :) i to jest moja jedyna nadzieja :). Jestem
jednak człowiekiem słabo wykształconym w kwestii komponowania, raczej robię to dla
przyjemności. Teraz jestem studentem Akademii Muzycznej, ale nie wydziału
kompozytorskiego, ale wokalnego i nie znam zasad komponowania.
Więc z góry przepraszam za błędy, jeśli takowe będą, ale myślę, że Panu Bogu to
nie przeszkadza, instrumentalistom też nie, a bardzo to uświetnia Mszę Świętą.
Nuty zapisane są w formacie pdf, aby otworzyć je potrzebny jest program
Acrobat Reader. Program jest darmowy i łatwy w obsłudze.
a.Marcin
Opowiadania ciąg dalszy
To, co napisano powyżej, to stare dzieje. Czas nieubłagalnie płynie, więc i w scholi zachodzą zmiany - jak wszędzie. Marcina
wciągnęły studia muzyczne w Bydgoszczy, ale stara się jednak na scholi pomagać.
Jarek studiuje jeszcze dalej, bo aż w Krakowie (takiemu to dobrze -
tylu Świętych ma pod nosem), Jednak jak tylko jest w Toruniu, to nas odwiedza i wspiera.
Ale dlaej wiernie trwa Agnieszka.
No, nie do końca tylko... Przecież jeszcze wraz z nią, co drugi tydzień na zmianę, dowodzi scholą (czyli po
"muzycznemu" nazywa się to chyba dyryguje)
Ania Wrzos.
Za gitarę (zresztą
nie tylko) zabrała się
Ania Machtylska - "maleństwo" które kiedyś, przed laty, będąc jeszcze w szkole
podstawowej śpiewało w scholi. Teraz przerosła już prawie wszystkich, z Księdzem włącznie (na szczęście tylko prawie).
Przerastają ją już nawet talenty. Oto co znaczny nasze wychowanie!
Jednak już rośnie jej konkurencja. Za gitarę zabrała się
Agata Romanowska. Etatowo już gra jako druga gitara w tle, a kilka razy już samodzielnie grała na mszy. Oby tak dalej :)
A do tego talenty gitarowe odkrywa
Gosia Radewa i zaczyna już także grywać na scholi. Oby tak dalej.
Nieocenioną wprost pomocą jest Asia. Sama po szkole muzycznej jest niezastąpioną gdy trzeba dzieci
rozśpiewać lub
podegrać na fortepianie. Jak widać Pan Bóg wie kiedy i kogo trzeba podesłać.
No i nie można nie wspomnieć jeszcze o naszych dziewczynach z
liceum -
Gosi i Oli. Mimo, że to już "panienki", a nie dzieci, dalej trwają wiernie w scholi. Co prawda był czas że się zapierały, na czym świat stoi,
że odchodzą i nie będą śpiewać, bo w ich wieku (oj babcie) nie przystoi z dziećmi... No, ale jak widać
stara miłość nie rdzewieje. Na szczęście, bo ich wyćwiczone już od lat głosy są dużą pomocą...