Tajemnica
Zwiastowania jest tajemnicą powołania Maryi do udziału w najwspanialszym
dziele Boga, którym jest odkupienie człowieka. To niezwykłe, że Bóg, który
świat stworzył samotnie, większego dzieła dokonuje we współpracy z człowiekiem.
Do tego zaszczytnego współdziałania zaprasza wszystkich. W niezwykły sposób
- za pośrednictwem Maryi - wezwał również małego ministranta, Rajmunda
Kolbe, gdy modlił się w kościele św. Mateusza w Pabianicach. Matka Boża
ukazała mu białą i czerwoną koronę. Wybrał obie.
Święty Maksymilianie,
naucz nas przyjmować od Boga powołanie do rzeczy łatwych i do rzeczy trudnych.
Nawiedzenie
Odpowiedzią
na Boże powołanie jest postawa: "Oto idę". Tak postąpił Abraham, Samuel,
Izajasz, Jeremiasz... Tak postąpiła również Niepokalana Dziewica w tajemnicy
Nawiedzenia. Jej wierny rycerz - święty Maksymilian (choć na pewno nie
był "błędnym rycerzem") - również wyrusza w drogę: najpierw do nowicjatu
franciszkanów we Lwowie, następnie na studia do Rzymu, a potem do Krakowa,
Grodna, Niepokalanowa, do Japonii i w końcu do Oświęcimia. Wszędzie szedł
z Niepokalaną niosąc ludziom Jej Syna i głosząc im Ewangelię miłości.
Święty Maksymilianie,
weź również i nas ze sobą w drogę ku ludziom. Uproś nam towarzystwo Niepokalanej
na każdej drodze ku dobremu.
Narodzenie
Franciszkanie
wierni są tradycji swojego Świętego Ojca i wiele uwagi przykładają do tego,
by wiernym jak najbardziej przybliżyć tajemnicę Bożego Narodzenia. Również
w Niepokalanowie jest sławna szopka, gdzie przy żłóbku pojawia się wiele
znanych postaci. Przy Słowie, które Ciałem się stało, jest miejsce dla
każdego. Jest również miejsce dla mnie. Każdy powinien poszukać sobie w
stajence betlejemskiej dobrego miejsca. Święty Maksymilian pokazuje nam,
gdzie jest miejsce najlepsze. Znajduje się ono przy Niepokalanej, bo Ona
była i jest najbliżej Jezusa.
Święty Maksymilianie,
prowadź nas do Jezusa przez Maryję.
Ofiarowanie
W tajemnicy
Ofiarowania proroctwo Symeona wzbudziło w Maryi przeczucie wielkiego cierpienia
związanego z wypełnieniem misji Jej Syna. To przeczucie jednak nie odwiodło
Jej od tego, co powiedziała Bogu słowami "Niech mi się stanie". Od chwili,
gdy Maksymilian przyjął czerwoną koronę, nie opuszczało go przeczucie męczeństwa
i często dawał temu wyraz. To przeczucie nie osłabiło go, lecz w chorobie
i prześladowaniach było dla niego źródłem siły.
Święty Maksymilianie,
gdy niebo się chmurzy, wyproś nam odwagę wobec zbliżającej się burzy
Znalezienie
Zanim Jezus
powiedział: "Szukajcie a znajdziecie" (Mt 7,7), prawdy tych słów doświadczyli
Jego rodzice, którzy dwunastoletniego Jezusa szukali przez trzy dni i w
końcu znaleźli. Doświadczył tej prawdy w sposób bardzo szczególny św. Józef,
który mógłby powiedzieć: "Kto szuka z Maryją, na pewno znajdzie". Nie wiemy,
czy święty Józef tak myślał. Wiemy natomiast, że święty Maksymilian był
o tym święcie przekonany i na poszukiwanie ludzi naszej współczesności,
na poszukiwanie Boga w ich sercach, wyruszał zawsze z Niepokalaną. To dlatego
tak wielu odnalazł i dalej odnajduje. Jest to również bardzo dobry sposób
dla poszukiwaczy zagubionych na początku XXI wieku.
Święty Maksymilianie,
prowadź nas za Niepokalaną na wszystkie drogi i miedze, abyśmy tam znaleźli
zgubione serca.
Tajemnice Bolesne
Modlitwa w Ogrójcu
Na straszną
mękę Pan Jezus przygotowuje się na modlitwie w Ogrójcu. W tej modlitwie
znajduje siły, by wypełnić wole Ojca do końca. Wytrwał w posłuszeństwie
aż do śmierci i to śmierci krzyżowej (Flp 2,8). W pierwszych miesiącach
i latach II wojny światowej widzimy św. Maksymiliana zatopionego w modlitwie.
Ogrójcem był drewniany barak w Niepokalanowie, w którym i dzisiaj modli
się wielu ludzi, mimo, że obok jest wspaniała bazylika. Na tej modlitwie
znalazł siłę, aby wytrwać do końca. Trzeba i nam szukać Ogrójca, gdzie
modlitwa daje taką moc.
Święty Maksymilianie,
pomóż nam znaleźć Ogrójec blisko siebie. Pokaz nam, że Ogrójec znajduje
się w naszym sercu.
Biczowanie
Nie wiemy
ile razów wymierzono Panu Jezusowi podczas okrutnego biczowania. Jeśli
przy wykonywaniu tej tortury trzymano się prawa żydowskiego, to było tych
uderzeń 39. Święty Maksymilian wśród tych razów umieścił wszystkie policzki
i uderzenia, które otrzymał w swoim życiu. I ten policzek, który mu wymierzono
na Pawiaku i wszystkie uderzenia w obozie. I nam przychodzi w życiu przełknąć
niejedną gorzką pigułkę. Biją nas w policzek prawy i lewy. Przede wszystkim
znęcają się nad naszym sercem. Wszystkie "razy serc złamanych" (por. Iz
61,1) możemy również policzyć wśród tych 39 razów, które zadano Jezusowi
przy biczowaniu. Wtedy są mniej bolesne i przestają być upokorzeniem, a
stają się tytułem do chwały.
Święty Maksymilianie,
naucz nas pokory.
Cierniem ukoronowanie
Bardziej
od ran zadanych biczowaniem, bardziej od ran drażnionych przez kolce cierniowej
korony, bolała Jezusa kpina z jego królewskiej godności. Było to bowiem
pogardliwe odtrącenie królestwa, które głosił. To było wzgardliwe odrzucenie
Jego miłości. Ale i to było znieść łatwiej (bo dopuścili się tego rzymscy
żołnierze, którzy niczego nie rozumieli), niż wołanie rodaków: "Nie mamy
króla, tylko cesarza" (J 19,15) i ich domaganie się: "Nie pisz: 'Król Żydowski',
ale że on sam powiedział: 'Jestem Królem Żydowskim'" (J 19,21). Uczucia
Pana Jezusa dobrze wyrażają słowa Psalmu: "Gdyby to lżył mnie nieprzyjaciel,
z pewnością bym to znosił... lecz jesteś nim ty, równy ze mną, przyjaciel,
mój zaufany" (Ps 55,13-14). Święty Maksymilian też musiał znieść ze strony
współbraci dobrotliwe, ale bolesne kpiny, gdy nazywano go "szalonym Maksiem"
i gdy współbracia przeszkadzali mu w realizacji apostolskich planów. Maksymilian
milczał jak Jezus i z uporem dążył do wyznaczonego celu.
Święty Maksymilianie,
gdy nauczymy się przebaczać wrogom, naucz nas jeszcze przebaczać przyjaciołom.
Dźwiganie krzyża
Droga krzyżowa
mogła trwać około godziny. Konanie Jezusa na krzyżu trwało od godziny szóstej
do godziny dziewiątej, czyli od południa do godziny piętnastej. Ten czas
jednak jest względny, albowiem w czas marszu Jezusa ku śmierci wpisane
są najtrudniejsze godziny konania wszystkich ludzi: i te kilkanaście dni
umierania z głodu św. Maksymiliana i jego towarzyszy, i te godziny dożywane
na łóżkach szpitalnych, i te przerażające momenty, kiedy śmierć przychodzi
nagle i niespodziewanie. W tych trudnych godzinach Jezus jest z nami, a
raczej to my jesteśmy wpisani w Jego mękę i Jego śmierć. Święty Maksymilian
był tego świadom i dlatego jego śmierć jest pełna godności i majestatu.
Święty Maksymilianie,
który uczysz nas jak żyć dla Boga, naucz nas również jak dla Niego umierać.
Śmierć na krzyżu
Do tej pory
nie można doliczyć się gwoździ, którymi Pana Jezusa przybito do krzyża.
Czy było ich trzy, czy cztery? Ludowa legenda mówi, że jakiś złodziej ukradł
czwarty gwóźdź i dlatego zazwyczaj przedstawia się Pana Jezusa przybitego
do krzyża trzema gwoźdźmi. Ten czwarty gwóźdź znalazł święty Maksymilian.
Była nim igła strzykawki, z której wstrzyknięto do jego ciała truciznę.
Dlatego święty Maksymilian mógł w godzinę śmierci powiedzieć, że św. Pawłem:
"Z Chrystusem zostałem przybity do krzyża" (Ga 2,19). Dzięki temu, że przez
chrzest zostaliśmy zanurzeni w śmierci Chrystusa (por. Rz 6,3) i my możemy
tak mówić w chwili cierpienia i w chwili śmierci. Takie wezwanie w cierpieniu
przynosi ukojenie, a w śmierci życie.
Święty Maksymilianie,
pomóż i nam znaleźć czwarty gwóźdź Chrystusowej męki. Naucz i nas odczuwać
we własnym ciele konanie Jezusa (por. 2 Kor 4,10).
Tajemnice chwalebne.
Zmartwychwstanie
Każdy człowiek
może powiedzieć za Horacym o swojej śmierci "Non omnis moriar - nie cały
umrę". Rzeczywiście po każdym człowieku coś zostaje. Tak może powiedzieć
o sobie również święty Maksymilian. Pozostało po nim jego dzieło: Rycerstwo
Niepokalanej, Niepokalanów... Święty może jednak może o swojej śmierci
powiedzieć więcej: "Cały nie umrę, cały będę żył". Kto bowiem ma udział
w śmierci Chrystusa, będzie miał również udział w zmartwychwstaniu. Prochy
rozsypane po oświęcimskich polach powstaną z martwych. Maksymilian i Ci,
co żyją i umierają jak on, będą żyć nie tylko w swoich dziełach, lecz również
w swoim własnym ciele.
Święty Maksymilianie,
uproś nam mocną wiarę w ciała zmartwychwstanie.
Wniebowstąpienie
Święty Łukasz
opisuje wniebowstąpienie Chrystusa w takich słowach: "Po tych słowach uniósł
się w ich obecności w górę i obłok zabrał go im sprzed oczu" (Dz 1,9).
Obłok towarzyszy również św. Maksymilianowi przy jego wchodzeniu do nieba
po męczeńskiej śmierci. Nad kominem krematorium wznosił się dym, który
unosił ze sobą w górę prochy popioły z ciał Męczenników. Jak bardzo to
przypomina inny obłok i dym, który spotykamy już na początku tragicznej
historii człowieka. Na pierwszych kartach Księgi Rodzaju czytamy o ofierze
dwóch braci. Dym z ofiary Abla wznosił się w górę, a z ofiary Kaina pełzał
po ziemi. To bardzo wymowny znak tego, że zwycięstwo odnosi zawsze ofiara,
a nie ten, kto krzywdzi i dopuszcza się nieprawości.
Święty Maksymilianie,
pomagaj nam przy składaniu ofiar Bogu, aby były dla niego przyjemne.
Zesłanie Ducha Świętego
Duch Święty
zstępuje w wichrze gwałtownym i w płomieniach ognia. Dzisiaj nie widać
rozdzielonych języków ognia nad głowami uczniów Chrystusa. Kto jednak chce,
to zobaczy ogień Ducha Świętego w ich sercach. Jest on dostrzegalny i wyczuwalny
w ich żarliwości, jaką wkładają w służbę Bogu i ludziom. Ten ogień Ducha
bardzo jest wyczuwalny w sercu świętego Maksymiliana. Ten żar, który nosił
w sobie i który ciągle się wzmagał, bo nigdy nie gasił Ducha (por. 1 Tes
5,19) sprawił, że nawet płomienie krematorium nie mogły zniszczyć miłości,
którą miał w sobie. Bo miłość jest mocniejsza od śmierci (por. Pnp 8,6).
Święty Maksymilianie,
powstrzymuj nas przed wygaszaniem Ducha w naszych sercach.
Wniebowzięcie
Święty Maksymilian
nie tylko nosił różaniec przywiązany do sznura swego habitu, ale codziennie
go odmawiał. Nie tylko odmawiał, ale z tajemnicami radosnymi i bolesnymi
łączył swoje radości i swoje boleści. O udziale w tajemnicach chwalebnych
tylko marzył. W wigilię Wniebowzięcia roku 1941 dosięgnął dna głębi tajemnic
bolesnych, ale w tym samym momencie wkroczył w światło tajemnic chwalebnych.
Jak przez całe życie szedł za Maryją z radością głosząc Jej chwalę i budząc
ufność do Jej orędownictwa; jak razem z Nią stanął pod krzyżem i brał udział
w męce Zbawiciela, tak teraz za swoją Panią Wniebowziętą podążył do nieba.
Święty Maksymilianie,
naucz nas tak odmawiać różaniec, aby i nas doprowadził do udziału w chwalebnych
tajemnicach naszego Pana i jego Matki.
Ukoronowanie
Oto spełnia
się wizja, którą Maksymilian zobaczył na początku swej drogi w kościele
św. Mateusza w Pabianicach.. Obie korony - białą i czerwoną - otrzymuje
już tu na ziemi. Najpierw papież Paweł VI dokonuje beatyfikacji, ukazując
go światu jako Wyznawcę Chrystusa. Sama uroczystość sprawowana jest w białym
kolorze liturgicznym. Niedługo potem Jan Paweł II dokonuje kanonizacji,
ale tym razem świat poznaje Maksymiliana jako wielkiego Męczennika XX wieku.
Przy ołtarzu kanonizacji wszyscy są w szatach czerwonych.. Najwspanialszą
koronę przygotował jednak Maksymilianowi sam Bóg w niebie. Jest to korona
ze światła. Rycerz Tej, która nosi koronę z gwiazd dwunastu na taką koronę
właśnie zasłużył.
Święty Maksymilianie,
oręduj za nami w niebie i w naszych smutkach posyłaj nam promyki z Twojej
korony.