Szukać bodźców do radowania się, ale z Panem, w Panu, Jego zwycięstwem, Jego radością - a tą jesteśmy my.
Miłość potrafi się wypowiedzieć wybuchem radości nawet zstępując do piekieł. Królestwo zostało otwarte, piekło zamknięte, dlatego Pan łagodnie wstaje z grobu jak wschodzące Słońce.
Nie ma tu nic z tryumfalizmu ludzkiego. Miłość objawia się jako nigdy się już nie kończąca.
"Błogosławiony, który groby obielił nadzieją" powiedziano o Jezusie
Chrystus w Otchłani pragnie nawiedzić tych, co siedzą pogrążeni w cieniu śmierci.
Homilia na Wielką Sobotę (brewiarz)
Pan bardzo poważnie traktuje człowieka, nawet w jego grzechu. Wyróżnia go i zrównuje ze Sobą.
Jezus przemieniony, zwycięski ma w sobie tylko miłość, delikatną, zachwycającą się nad człowiekiem, jakby już nie pamiętał gehenny - ceny jaka zapłacił za człowieka.
Gody Baranka już się dokonują, Zaślubiny tylko co nastąpiły. Oblubienica woła: oto przyszedłeś, na którego oczekiwaliśmy w udręce.
Tryumf podziemia: tu jest prawdziwe zwycięstwo. Radość paschalna nigdy się już nie skończy, a wypływa z KRZYŻA.