13 lipca ośrodek rekolekcyjny w Wejherowie doświadczył istnego najazdu Hunów. Przyjechała młodzież na swoje rekolekcje 0 stopnia. Było nas "zaledwie" 56 osób, ale niestety jedna z dziewczyn musiała szybko wracać do domu, z racji na problemy ze zdrowiem. Szkoda.
Zaraz po przyjeździe otrzymaliśmy identyfikatory i dołączyliśmy do swoich grup (zazwyczaj 8 - 10 osobowych). Po wstępnym zapoznaniu się, zjedliśmy kolacje, zmówiliśmy paciorek i poszliśmy spać.
Następny dzień zaskoczył nas swoim tempem. Ciągłość obowiązków nie dawała odetchnąć nawet najbardziej wytrwałym. Dzień zaczynał się jutrznia (7:30), później śniadanko i dyżury (ziemniaki, zmywanie, gospodarczy, pogodny, sprzątanie lub liturgiczny). Codziennie każda grupa miała inny. Po obowiązkach była chwila na to by zająć się sobą, pocieszyć koleżankę lub po prostu dospać po dusznej, a zarazem zimnej nocy.
W normalny rytm zajęć na powrót wbijała nas szkoła śpiewu, (9:45) po której bezpośrednio odbywała się Msza Św. (nie zawsze w konwikcie). Nie oddalając się zbytnio od ołtarza zaraz po mszy gromadziliśmy się u góry w kaplicy na szkole liturgii. Później wytrzeszcz (czyli wyprawa otwartych oczu), po niej namiot spotkania w konwikcie na dole. Rozważanie Pisma św. wprowadzało nas w cisze, (choć nie zawsze trwała ona długo), po czym szliśmy na pyszny obiadek.
I nareszcie dłuższa przerwa. Można było pójść do parku, sklepu, nawiedzić kościół, (których w centrum nie brakowało) lub zwiedzić Wejherowo. Wszyscy spotykali się w swoich grupach (15:45) na spotkaniu. Ciekawe i twórcze tematy nie pozwalały nam zasnąć i dotrwać do szkoły śpiewu (17:00). Później pogodny wieczór. Masa zabaw, piosenek z pokazywaniem i śmiechu. Trudno po takich szaleństwach na powrót wejść w cisze tak nie zbędna przy kolacji. Na koniec dnia uroczysta Celebracja Słowa Bożego.
Oczywiście nie zawsze plan był identyczny. Zmiany najczęściej dotyczyły celebracji np. zamiast niej odbyła się adoracja krzyża i czuwanie. Dla większości osób adoracja była nowością. Dawała poczucie spokoju, chęć bycia przy Chrystusie powierzenia mu wszystkich swoich problemów.
Przed dniem wspólnoty celebracje zastąpiło czuwanie przed Najświętszym Sakramentem, które przez rozważanie Pisma Św. i słów pieśni pomogło zrozumieć częściowo znaczenie miłości. Dużym przeżyciem był dzień wspólnoty, na którym większość z nas podpisała Krucjatę Wyzwolenia Człowieka.
Zdobyte w czasie rekolekcji wiadomości można było skutecznie sprawdzić podczas biegu samarytańskiego, który był przyjemna niespodzianka dla wszystkich. Tego samego dnia spora grupa osób odważyła się zawierzyć swoje życie Maryi poprzez przyjęcie Szkaplerza Karmelitanskiego. Był on dopełnieniem wszystkich przemian dokonanych w czasie tego zerowego stopnia.