To były pierwsze rekolekcje, które nie polegały jedynie na ODCZUCIU bliskości Boga. Na tych rekolekcjach uświadomiłam sobie, że nie można budować prawdziwych relacji na podstawie emocji. Uczucia, są ważne, ale nie najważniejsze, przychodzą same, nie trzeba ich wymuszać, żeby udowodnić sobie, iż Bóg w tej chwili jest blisko mnie!
Po za tym uczucia, przemijają. Często, kiedy są, mamy niewiarygodną chęć modlitwy, kiedy jednak miną, niknie nasz zapał i nie mamy już takiego pragnienia uwielbienia... Dlaczego?! Przecież Pismo Święte mówi nam: Nie bądźcie jak dzieci, którymi miotają fale, ale stójcie z wiarą na skale, którą jest sam Chrystus. Nie możemy być letni, nie możemy płynąć z prądem rzeki, nie możemy lecieć z wiatrem!
W dzisiejszym świecie wszystko staje do góry nogami, musimy iść pod wiatr! Pod prąd! Chrystus potrzebuje odważnych, którzy bez względu na uczucia będą szli za nim! Wcześniej wiedziałam, że Chrystus żyje i jest obecny, po tych rekolekcjach wierzę, że Chrystus żyje - On jest życiem! Jeśli jest w nas Jezus, jest w nas życie, jest wszystko! Pozwólmy Mu w nas działać!