Menu
» oaza
» kronika
» grupy
» animatorzy
» schola
» oazy letnie
» zdjęcia
» nasz kościół
» ruch oazowy
» święci
» modlitwy
» rok liturgiczny
» książka gości
» linki

Warto zobaczyć
Oaza 0 stopnia   
Św. Barbara   
Spotkanie z Benedyktem XVI

Padło hasło: pielgrzymka do Benedykta XVI. Oczywiście się zgłosiłam, bo nigdy na takim spotkaniu nie byłam. Oglądając relacje w telewizji można było zauważyć, że jest to niesamowite przeżycie. Nadszedł upragniony piątek, ale niestety pogoda nie zapowiadała się dobrze. Pomyślałam, że może lepiej zrezygnować. Co to za przyjemność siedzieć w błocie, na mokrej trawie i korzystać polowych toalet, bez bieżącej wody? Poza tym i tak tam nie zobaczę Papieża, bo będzie za dużo ludzi, a my będziemy siedzieć gdzieś na końcu. Coś jednak ciągnęło mnie na ten wyjazd i kilka godzin później siedziałam w autokarze. Jechaliśmy z młodzieżą z okolic Gdańska.

Po drodze odwiedziliśmy Maryję w Częstochowie. Dla mnie było to przygotowanie duchowe przed tym, co miało się niedługo wydarzyć. Pewnie każdy prosił o dar rozumienia tego, co Bóg przez Papieża będzie nam chciał przekazać.

W końcu dojechaliśmy do Krakowa, ale na Błonia od razu nie poszliśmy. Była jeszcze chwila wolnego czas i Agnieszka chciała go wykorzystać, odwiedzając jeden z kościołów. Znajdują się tam m. in. relikwie bł. Anieli Salawy.

Droga na Błonie była bardzo męcząca. Każdy był zmęczony. Do tego taki wielki tłum. Okazało się jednak, że nawet w tak wielkim tłumie, Agnieszka potrafiła dojrzeć chłopaków, (już raczej mężczyzn) ze wspólnoty Cenacolo. Nie ma chyba rzeczy niemożliwych...

Teraz czekało na nas już tylko trzygodzinne oczekiwanie na rozpoczęcie uroczystości.

W końcu przyjechał oczekiwany Ojciec Kościoła. Wielki okrzyk tłumu. I ten niezapomniany uśmiech Benedykta, kiedy witał się z nami po polsku.

Zastanawiało mnie, o czym Papież będzie mówił. Do młodzieży (która jest bardzo zbuntowana) ciężko jest dojść. I to jeszcze z naukami, które odbiegają od tego, co nam dzisiaj ofiaruje świat. Słowa Papieża mocno mnie zaskoczyły, były takie proste, a jednocześnie takie prawdziwe. Wieczorem była msza, a po niej oczywiście wspólne świętowanie. I wszyscy bawili się świetnie do czasu, kiedy zaczęło padać. Wtedy każdy położył się już spać. Rankiem czekała nas Msza św. odprawiana przez Ojca Świętego. Oczywiście z pięknym kazaniem.

Największe znaczenie mają dla mnie słowa: "...budować na fundamencie, to znaczy budować na miłości ukrzyżowanej...". Otworzyło mi to oczy. Teraz wiem, że miłość do Jezusa to nie tylko branie od Niego tego, co jest przyjemne. Bo wtedy kocha się Chrystusa tylko połowicznie. Trzeba też brać cierpienie i pozwolić Mu prawdziwie przybić nasze życie do fundamentu. Do Chrystusa.

Po Eucharystii trzeba już było wychodzić, żeby zdążyć przed wielkim tłumem. I wszyscy z nowymi owocami w sercach, pełni nadziei, ruszyli do autokarów.

Alicja     


Zapraszam też na wspomnienia utrwalone aparatem, oraz relację "na gorąco".
© 2005-2008, Oaza w parafii Matki Bożej Królowej Polski, Toruń.