Oj, ma młodzież fantazję. Zrobili z siebie zegar na dworcu :)
Ale znak to, że znowu gdzieś jedziemy.
Tym razem do Giezkowa koło Koszalina, gdzie mieści się wspólnota Cenacolo.
Najpierw chwila modlitwy w ich kaplicy,
a potem czas na spotkanie z Marcinem, Antonim i Andrzejem.
Jest to wspólnota narkomanów, którzy wyszli z nałogu dzięki sile modlitwy, zwłaszcza różańcowej!
Świadectwa tych chłopaków wszystkich nas dosłownie zszokowały.
Takiej głębokiej wiary wśród "porządnych" katolików ze świecą szukać. A jeśli chodzi o modlitwę, to oaza jest sto lat za narkomanami.
Jedna z dziewczyn po powrocie do domu obwieściła nawet mamie, że chce mieć męża narkomana. Można sobie wyobrazić, jaki był to szok, dla nie będącej "w temacie" matki. Ale nawet stu chłopaków z osiedla razem wziętych, nie dorównuje jednemu z nich.
Tych trzech byłych narkomanów nas zewangelizowało i pokazało, czym naprawdę jest Dobra Nowina o zbawieniu.
I to oni uczyli nas wiary i modlitwy.
Płaskorzeźba Maryi z ich jadalni,
oraz tablica ze zdjęciami ukazująca początki domu. Dostali go w kompletnej ruinie i własną pracą uczynili z niego piękny dworek.
Aktualnie własnoręcznie murują mową, większą kaplicę.
Własną, ciężką pracą stworzyli także piękny park na swoim terenie. Praca, obok modlitwy, jest najważniejszym środkiem ich terapii i nawrócenia.
A to ich stolarnia. Wszędzie panuje idealny porządek, także w miejscu pracy, świadczący o wielkim porządku panującym już w ich sercach.
Jeszcze ostanie rozmowy z Antonim - po angielsku of course, gdyż Antoni, mimo nazwiska Kowalski, jest rodowitym Amerykaninem. A we wspólnocie mają jeszcze chłopaków z Litwy, Łotwy, Ukrainy, Słowacji, Chorwacji i Włoch.
A dla wszystkich zachwyconych tym miejscem, kilka słów o domu w Giezkowie
oraz wspólnocie Cenacolo.