Do dna!
Tak, już ledwo żywi.
Ale nie malusińscy, ci mają siły nie do zdarcia.
Ulubiona zabawa Diany - męczyć Alę.
Chwila, by pokrzepić się jeszcze słodyczami...
i pora ruszać w dalszą drogę.
Jak wiadomo najlepiej hamuje się własną nogą.
Jadą i maruderzy.
Wjazd (czy raczej wejście) na górę w Lubiczu.
Jak widać bardzo męczące.
Takiemu to dobrze. Jak widać rower na LPG - właśnie idzie zatankować.
I znowu odpoczynek.