W piękną słoneczną sobotę nasza oaza wybrała się na pielgrzymkę po sanktuariach Pomorza. Pierwsze, jeszcze lekko zaspane osoby, już dotarły.
Nie zabrakło też komitetu pożegnalnego.
Tak, jeszcze można sobie pospać.
Ale zmarźlak.
Ale my naprawdę jesteśmy grzeczne.
To się nazywa pilny uczeń - nawet po drodze trwa nauka angielskiego.
Inni wybrali nałogi muzyczne.
Co by tu nabroić...
Koniec swawoli, zaczynamy śpiew. Tylko Rafał z tyłu coś z tego powodu chyba niezadowolony.
Od razu maluchy zrobiły się weselsze.
Droga była miejscami urokliwa.
Nasz pilot :)