I oto sobie dwójka młodych ludzi dyskutuje o tym, Jakim człowiekiem był Papież.
Przed wizytacją jednej z podhalańskich parafii, gaździny krzątają się, by wszystko dobrze przygotować.
Gdy bp. Wojtyła przyjechał, przejęta z wrażenia gaździna powiedziała "Witojcie nom najpsystojniejsy księze kardynale". On zaś spojrzał na nią z filuternym błyskiem w oku i odparł: "No, coś w tym jest"...
"Pewnego razu Papież zadzwonił do Szwajcarii, gdzie leczył się jego ciężko chory przyjaciel. Telefonistka zanim połączyła z pokojem chorego biskupa chciała wiedzieć, kto mówi
- Papież- odpowiedział jej zgodnie z prawdą. Po drugiej stronie zapadła cisza. Po chwili Ojciec Święty usłyszał: - Z Pana taki papież, jak ze mnie chińska cesarzowa".
Chodząc po Tatrach kardynał Wojtyła miał zwyczaj wstępować do babki Anieli Kobylarczyk, gaździny na polanie. Zaprosiliśmy ją więc i do nas.
Pewnego razu, gdy poprosił o herbatę, babka, która go nie poznała, zaczęła narzekać, że każdy chce herbatę pić, ale wody nie ma komu przynieść. Kardynał na te słowa porwał dwa wiadra i popędził do potoku.
- Coś się babka mało wymowna nagle zrobiła. Ale pomysłowość naszych skate'ów nie miała granic. Po tic-tak'ach babce język się rozwiązał :)
A czy teraz nie jest ci głupio Gaździno, że posłałaś Papież z wiadrami po wodę?
"Gdyby wiedziała, kto to był, to by mu herbaty nie gotowała, tylko zostawiłaby ją sobie. Miałabym teraz dwa wiaderka wody święconej".