Kolejna grupa jest troszkę starsza. Więc już nie było bajek na dobranoc, a Pan Profesor...
i dziewczynka Agniesia, odpowiadająca na lekcji o tym, jak malutcy stają się wielkimi.
Karolek bawił się, psocił, tak jak wszystkie dzieci.
Od kiedy zaczął mówić, wszystkim napotkanym ludziom zadawał mnóstwo pytań. Np. swojej Sąsiadce:
- Czy Pan Bóg mnie kocha nawet wtedy, kiedy psocę?
Napotkanemu sąsiadowi:
- Kto dał to światło, co nas ze snu budzi?
- Kto dał rośliny, drzewa, zwierzęta dla ludzi?
- Kto deszcz nam dał ożywczy, kto dał na chleb zboże?
Uczył też zwierzęta, jak być dobrymi dla siebie,
by nawet piesek o kotka zadbał.
Zajął się każdym leżącym przy drodze kwiatkiem,
aby nie zginął.
A wszystko to dzięki jego matce.
Pasją, trochę już starszego Karol, stała się gra w teatrze.
Był wikarym w podkrakowskiej parafii, by następnie na jednej z wypraw kajakiem, zwanym kaloszem, dowiedzieć się o nominacji na biskupa (widzimy go jak wiosłuje).
Wiedza była przepustką Karola Wojtyły by zostać nominowanym na kardynała (właśnie otrzymał purpurowy kapelusz kardynalski :)
Niedługo po tym, bo 16 października 1978, Karol Wojtyła został wybrany na Papieża i otrzymał klucze do stolicy Piotrowej.