Na początku był autobus, a wielu rodziców chodziło wokół niego... - znak że oaza rusza na rekolekcje.
Droga minęła spokojnie - choć część "nałogowców" nie mogła wytrzymać bez muzyki...
komórek...
i hazardu ;) No ale wiadomo - dopiero jadą się zmienić.
Mimo ostrych zakrętów,
śpiochy czuły się dobrze.
Dojechaliśmy.Czas znaleść swoje bagaże.
Torby prawie większe od dzieci.
Wchodzimy powoli do naszego Domu Pielgrzyma
Oto on w całej okazałości.
A tam wita nas duch Agnieszki.