Pogoda nie była najlepsza, więc chodziliśmy w chmurach.
Czasem trzeba było się przeciskać...
lub mocno schylać głowy.
Były też i miejsca szersze, gdzie udało się ustawić kilka osób na raz.
Najczęściej jednak szło się gęsiego...
uważając na głowę.
Kamila ledwo się mieści. Pewnie jeszcze lepszy był widok przeciskającego się Księdza.
Ksiądz jednak był zapobiegliwy i trzymał aparat osobiście, by nikt mu nie zrobił zdjęcia.