No, no, już w gimnazjum, a jeszcze ma odwagę zjechać.
Paweł okazał się być szybszy od sanek.
Nawet spadając z sanek, robią to z uśmiechem.
Wejście na szczyt górki wymagało nie lada wysiłku.
Zasadniczo bez pomocy innych nie było to możliwe.
Starsze panie na wypoczynku.
I znowu w dół.
Tylko czemu ten śnieg tak się rozpryskuje?
Tak zapatulona, to może jechać.
Jaka inteligentna mina.
Wracamy na sanki.
Wow! A co to? Nawet Ksiądz dał się skusić na zjazd. Od razu warto nadmienić, że zarówno Ksiądz, jak też i sanki oraz okoliczne drzewa są całe.
Sanki, sankami, ale są lepsze sposoby.
AAAAaaaaaa.