Pierwszymi dziećmi, które spotkały się z Siostrą były osoby z klas 4 i 5 SP. Niestety sporo dzieci nie dotarło.
Zupełnie inaczej było kilka dni później,
gdy przyszły maluchy.
Stół, mimo że nie mały, był szczelnie "oblepiony" główkami,
a rozmowa bardzo żywa.
Pamiątkowe zdjęcie prawie wszystkich (prawie, bo kandydaci na ministrantów już uciekli na zbiórkę).
Najstarszych, zachęconych po skupieniu w Oborach, także było sporo.
I jak widać humory dopisywały.
Niektórzy jednak, na sam widok apratu w ręku księdza, robili "przeszczęśliwe" miny.
Spotkanie było jednak twórcze i owocne.
Czyż nie wyglądają panny na zadowolone?