Siostra jak zwykle musi coś wykombinować.
Np. sprawdzić, czy trafi szyszką w Księdza.
Animatorom dwa razy nie trzeba powtarzać. Robią
to samo. Bystrzy z nich uczniowie. I dziwić się potem dzieciom, że
Księdza męczą...
Urok lasu nastrajał też do poważniejszych rozmów.
Właśnie w lesie odbyło się jedno z naszych spotkań.
Po chwili relaksu i poważnej rozmowie od razu miny ciekawsze.
Jednak bliski zachód słońca zmusił nas do powrotu.
Upłynął on na zadumie...
oraz rozmowie.
Także i wieczór był poświęcony na poważne tematy, zwłaszcza te,
dotyczące naszej wspólnoty i pracy z grupami.
Trochę inny charakter miała niedziela. Dzień Pański zaczęliśmy od
rannej mszy w kościele parafialnym,
na której świętowaliśmy wraz z Sycowskimi Urszulankami 140 rocznicę narodzin
św. Urszuli Ledóchowskiej. Następnie spotkaliśmy się na przygotowaną przez Siostrę
katechezę o Eucharystii. Po niej animatorzy udali się na spotkanie we własnym tylko gronie,
więc z braku wśród nich księdza wynika i brak zdjęć.
Droga powrotna była chwilami bardzo romantyczna.
Zachodzące słońce ma swój urok. Biedni byli tylko pasażerowie Księdza,
widząc, że zamiast trzymać kierownicę i patrzeć na drogę, trzymał on aparat i patrzył
na słońce.