Animatorzy mają zawsze sporo zajęć. Prowadzą spotkania w grupach,
które wcześniej muszą przygotować, troszczą się o swoich uczestników,
planują zawczasu wraz z Księdzem dodatkowe atrakcje, o pracy ze scholą już nie wspominając.
Czasem jednak muszą mieć i trochę czasu dla siebie - aby przeżyć własne, choćby
małe rekolekcje oraz po prostu zwyczajnie pobyć ze sobą. W tym celu udali się w
pogodny kwietniowy weekend do Sycowa, by tam, wraz z s. Edytą przeżyć swoje skupienie.
Droga nie była prosta, bo stary, poczciwy polonez
Marcina uznawał tylko uruchamianie na zapych.
Dojechaliśmy. Po powitaniu z Siostrą, pora pomyśleć o kolacji.
Agnieszka wywąchała kawę. Oj, te nałogi....
W sobotnie dopołudnie spotkaliśmy się z młodzieżą
z Sycowskiego gimnazjum. Ale o tym piszemy osobno»
Niektórych spotkanie to lekko zmęczyło.
Nawet Aga robi wrażenie, że nie ma już sił.
Oczywiście tylko wrażenie...
Troska o animatorskie żołądki spadła jak zwykle na księdza.