Pierwsze i najważniejsze miejsce to kościół, w którym mieliśmy Msze Święte i Namiot Spotkania.
Oto i cała nasza grupa. Wszystko jak zawsze zaczęło się od... jedzenia
Och jak my się kochamy! Tylko co Aga trzyma w ręku? Czyżby chciała mi coś wsypać na kanapki.
Tak, tak pyszne trzeba jeść, żeby być silnym i zdrowym animatorem.
No wiem, śliczna jestem.
Jak widać pojechała z nami nawet dystyngowana dama.
Ksiądz Sławek pokazuje, jak gra się na flecie. Dzięki Bogu na zdjęciu nie słychać dźwięku...
Dyżury: tyle było pracusiów, że nie wiedziałam za co się zabrać.
Wpuścić mężczyznę do kuchni to nigdy nie wie co robić...
Jak zawsze najsilniejsi pilnowali porządku.
Ale co my tu w ogóle robimy???
Ciąg dalszy »