Wszystko zaczęło się od najnormalniejszej potańcówki.
Nagle jednej z dziewcząt objawił się Jezus.
Od tej pory wiedziała już ona, że ma wstąpić do zakonu. Jednak wiele zgromadzeń nie chciało jej przyjąć.
Wreszcie bramy klasztoru zostały dla niej otwarte.
Jezus nawiedzał ową Siostrę często. Nawet jej nakazał, by postarała się o namalowanie Jego Miłosiernego wizerunku.
Mimo, że długo artysta się starał, to nie mógł oddać piękna i dobroci prawdziwego Jezusa.
Po wielu poprawkach wreszcie jednen z obrazów został ukończony, choć i tak daleko mu było do ideału.
O kim mowa - oczywiście o św. s. Faustynie.