Kolejną z atrakcji były wiadukty w Stańczykach - znak rozpoznawczy Suwalszczyzny.
Dzieci jeszcze miały zapas siły, więc wdrapały się na górę,
by z lekkim zawrotem głowy popatrzeć w dół.
Cień wiaduktu na wiadukcie. A te małe "nierówności", to nasze cienie.
Na tych wysokościach czekały na nas niezliczone ilości ważek. I to chyba oswojonych.
A to widok w dół, na strumyk, który płynie pod wiaduktem.
A tak prezentują się one z dołu.
A wieczorem znowu ognisko i kiełbaski.
Smacznego.
O czym myślą faceci?Oczywiście o jedzeniu.
Inni wybrali bardziej romantyczne zaułki.
Zdjęcie sezonu pt. "Na spacerniaku suwalskiego Zakładu Karnego".