Podczas ferii dzieci bawiły się w robienie masek z gipsu.
Pierwszą czynnością było cięcie bandaża na małe kawałki.
O, Maskotka wśród masek!
czyli Konrad z Asią.
Ale wróćmy do masek. By można było wykonać maskę na skazańcu, najpierw trzeba było zabezpieczyć jego twarz warstwą kremu. Dziewczynom pewnie się to podobało :)
I jeszcze gaziki na oczy. W sumie mogą się jeszcze w życiu przydać (oczy oczywiście).
A potem nabieramy gips na mokry bandaż
i przyklejamy na modela.
Wszyscy z lekko niepewnymi minami patrzą na pierwszych śmiałków, by dowiedzieć się, co ich czeka.
Czy to na pewno jest mój brat?
A dziewczyny tną i tną.
Po zdjęciu maski wyglądał jakby po cieżkiej chorobie. Cały w pryszczach.