Męska część naszej grupy niezmiennie gustuje we frytkach. Takie niezdrowe, że aż miło się je zjada.
Ola, czemu spuchłaś? Ząb cię boli?
No tak, można pić soczek,
a można lód w butelce (tylko ciekawe, czemu nie chce kapać do buzi...)
A na deser Grześka. Tylko którego z tych 3 schrupać?
Po objedzie tramwaj zawiózł nas do Łagiewnik.
Ksiądz opowiedział o św. Faustynie,
dziejach obrazów Jezusa Miłosiernego (bo było ich kilka - pierwszy malowany pod dyktando s. Faustyny spotkamy w Wilnie) i rozwoju kultu do Miłosierdzia Bożego
a Siostra pokazała gdzie i o której godzinie należy trafić.
Męska część naszej grupy, żądna wrażeń i adrenaliny, wjechała na wieżę przy bazylice, by zobaczyć wszystko z góry.
Ponoć jazda windą była dla nich traumatycznym przeżyciem.