Wszelki komentarz zbędny.
I jedziemy dalej.
Monika chyba jest trochę zdziwiona zdjęciem podczas jazdy.
A droga była całkiem miła, wiodła długi czas koło bzu.
Choć niektórzy chyba już zmęczeni.
Ale co tam, jedziemy.
O, chyba już widać ślad słońca na skórze.
Nasz przewodnik.
I kolejny.
I proszę Państwa, na czele peletonu niespodziewnie zagościł zawodnik w czarno-białej koszulce... ;)