W piątek po Bożym Ciele odbyła się nasza kolejna wycieczka rowerowa.
Przyszli mali
i duzi cykliści.
W liczbie 30 głów i 60 kół.
I ruszyliśmy w siną dal.
Z przygodami od początku. Jeszcze Rubinkowo, a już trzeba dętki łatać.
Ale nikt się nie nudził.
Nieśmiertelne o made mansi flore skutecznie zajmowało czas.
Biedny samochód. Chyba został wyprzedzony.
Dobrze, że dzieci nie wiedziały, że jechaliśmy koło magazynów Nestle. Bo bez szturmu chyba by się nie obyło.