No, jesteśmy już na Rynku i powoli się ustawiamy.
Miny dzieci, jak widać, zadowolone.
Starszych zresztą też, co nawet można już przeczytać w księdze gości.
W centrum szopki znajdowało się oczywiście Dzieciątko
wraz z Maryją i Józefem.
Było dość ciepło (0º), więc gitarzystom ręce za bardzo nie zmarzły.
Wśród śpiewaków nie zabrakło też i najmłodszych dzieci z 1 i 2 klasy.
Towarzyszyła nam spora grupa słuchaczy - rodziców, krewnych ale również przypadkowych przechodniów.
Kto wypatrzy swoją rodzinę?
Tym razem doszło do małej rewolucji. Ponieważ najstarsi pojechali na rekolekcje do Krakowa, za dyrygowanie zabrała się Ania,
której pomagała Ola.
Oooo, czy one śpiewają, czy może krzyczą na dzieci?
Mimo iż w salce śpiew szedł dzieciom ciężko, to już w szopce poszło całkiem dobrze. Na szczęście.
Szopka w całej okazałości od zewnątrz,
i od wewnątrz.