I kto by pomyślał, że ten mały kanał, to Wisła.
Krwawa łaźnia?
Nie, to tylko polewa truskawkowa :)
Ania czatuje z aparatem na większego od siebie.
No tak, jak tylko podać słodkie, to miny od razu wskazują na "jeszcze".
Znowu ruszamy na wycieczkę.
Paweł: "O Panie spraw, abym się nie zgubił na tej wycieczce."
A oto nas cel - XVI wieczny drewniany kościół w Paczółtowicach.
Szkoła śpiewu może odbyć się wszędzie, nawet na murze kościelnym.
Wnętrze kościoła było wyjątkowo przytulne i wyjątkowo strojne.
Gotycki obraz Matki Bożej Paczółtowskiej.
Oczywiście, nie mogło tam zabraknąć oazowej mszy świętej.
Jacek i Monika otrzymali tu Cudowne Medaliki.