To już początek kolejnego pogodnego wieczoru.
Te śliczne damy i wąsaci kawalerowie zaprosili nas do tańca.
Słońce zaszło,
a zabawa trwała dalej.
A potem jeszcze mały biały koteczek,
i zibi-zibi.
O, zaraz odleci.
Ranki zaczynaliśmy jutrznią.
Mimo iż o 6.30 było jeszcze zimno, do animatorów dołączało dużo dzieci.
A to już Kraków, gdzie chodziliśmy grupami. Maluchy oczywiście u Anieli Salawy, no bo gdzie indziej mogłaby trafić Magda.
Ale inne grupy także dotarły do kaplicy Męki Pańskiej.
Nie zabrakło także chwili adoracji.
Myślały, że schowają się w stallach :)