Wieczorem na pogodnym czekała nas jeszcze scenka z morałem - o tym jak pszczoły
pokonały straszne szerszenie, dzięki zgodzie i współpracy.
Słynna zabawa "myszko piśnij". Paulina właśnie stwierdziła, że to chyba jakiś chłopak. ;)
Jak widać wszyscy dobrze się bawili.
Ależ zapał do pracy. A jakie poświęcenie.
Lubimy kartofelki :)
Bywało też wielkie skupienie na mszy.
Oooo, jaka zacna asysta.
A to Agata i jej gitara.
Należą się jej szczególne podziękowania i pochwała - zaledwie dzień przed wyjazdem dowiedziała się, że to ona zostanie pierwszym grajkiem. I poradziła sobie :)