Komitet pożegnalny Rodziców.
Machamy im na pożegnanie i ruszamy w dal.
Jak tylko pociąg ruszył, dzieci wyjęły zapasy.
Ale mafiozooo...
O, dopiero ruszamy, a już dosypiają.
To nic, że każdy ma swoje miejsce w przedziale. Siedzenie na korytarzu jest większą frajdą, więc należało "wywalczyć" sobie miejsce.
Bez kawy nigdzie się nie dojedzie.
Stworzenia jednokomórkowe?
PKP-party. To już w drugim pociągu: z Katowic do Krzeszowic.
Dojechaliśmy.
A na miejscu czekała już s. Edyta.