Ekipa saneczkarzy gotowa do drogi.
Najpierw czekał nas marsz przez osiedle.
Co sprytniejsi sobie poradzili...
Jesteśmy już u celu - na Skarpie, na torze saneczkowym.
I w krzaki.
Ale z okrzykiem na ustach :)
I bez cienia wątpliwości.
Aż do lądowania.
Jeździ i gimnazjum,
i maluchy.
O, prawie jak na bobslejach.
Nie ma to jak zjazd na byle_czym.