Nad rzeczką, opodal krzaczka, siedziały kaczki dziwaczki... ;)
Machamy do Księdza.
O, dojechał śpioch.
I to nie jeden. Jedne pół godziny spóźnienia...
IoIoIo. Pszczoła padła. Ale już sanitariuszka reanimuje ;)
No, no. Nawet Ksiądz wszedł na mur.
Przez dziury w murze pięknie komponowało się niebo.
Co zresztą widać.
Tak to można odpoczywać.
- Ksiądz chyba nie chce nam zrobić zdjęcia? - Nie, bo już zrobiłem.
Dzidzia ma ałka? To damy plasterek z bajeczką.