Z lekką tremą w oczach, ale sobie z graniem poradziła.
A śpiew od razu się ożywił.
Sądząc ze wzroku, to już chyba mają dosyć zdjęć. Ale Ksiądz był bezlitosny ;)
Ale się dobrały - Wielkolud i Maleństwo. I jak ten biedny mikrofon ma sobie z nimi dwoma na raz poradzić?
Same "naj" - najmniejsi śpiewający i najmniejsza grająca.
Po śpiewie dzieci też pomagały - zwijały kable,
i wynosiły statywy.
A podczas przerwy między nabożeństwami, czekała na wszystkie dzieci gorąca herbata i sok,
przygotowane w między czasie przez Emilię.
Nalatała się co prawda trochę z wodą, ale co tam...
Ale zmarźlaki.