Wieczorem spotkaliśmy się wszyscy kościele św. Katarzyny. Wielu pamięta go ze względu na św. Ritę - patronkę trudnych spraw rodzinnych. Niestety, tym razem Rita nam się "schowała" - a właściwie to została ukryta pod wielkim workiem zabezpieczającym jej piękną postać przed kurzem prac renowacyjnych.
Tak wyglądała w całej okazałości kilka lat temu.
Natomiast odnowione stalle robią wrażenie.
Na zapleckach są przedstawieni święci i błogosławieni; tu widzimy znanego już nam Michała Gedroycia.
Odwiedziliśmy w tym kościele Matkę Bożą Pocieszenia i pozdrowiliśmy Ją różańcem.
No i jeszcze chwilka przy relikwiach Sługi Bożego Izajasza Bonera.
Zrobiliśmy też mały odpoczynek przed powrotem do domu: a Panie to w kolejce do lekarza? kto ma ostatni numerek? ;)
Ala przyparta do muru, chyba ją zamurowało ;)
Droga do domu wiodła jak zawsze urokliwymi krakowskimi uliczkami.
A Po powrocie do domu nawiedził nas duch.... kto zgadnie czyj?
Ale to już taka tradycja, zawsze nas jakiś duch nawiedza.