A po powrocie do domu, po chwili śpiewu i modlitwy...
pierwsze "dzielenie się". Każdy starał się przedstawić pozostałym osobom ze wspólnoty, w jaki to sposób Pan Jezus prowadził go przez cały dzień, jakie wnioski wypłynęły z rozmyślań, w jakim miejscu czuł się najlepiej i dlaczego.
Siostra zawsze wysłuchiwała nas uważnie i pomagała w rozwikłaniu niejasnych spraw.
O, Marcina chyba coś mocno poruszyło
A Olka cała szczęśliwa, może odnalazła rozwiązanie jakiejś ważnej sprawy...
Na sam koniec dnia (a raczej głębokiego wieczoru) czytaliśmy Ewangelię na następny dzień.