Po konferencji szły w ruch "pomoce naukowe" i wędrowaliśmy na 45 minutową medytację. Pierwszego dnia udaliśmy się ponownie do oo. Kapucynów,
tym razem przed obraz w głównym ołtarzu, który przedstawia Zwiastowanie NMP
A po medytacji, sławny na cały świat i nie tylko, BAR MLECZNY
gdzie codziennie doładowywaliśmy nasze zmęczone i zmarznięte ciała porcją ciepłych naleśników i innych łazanek.
Po obiadku powędrowaliśmy przez śliczną Starówkę na przystanek
wsiedliśmy w tramwaj
i pojechaliśmy do Łagiewnik, aby doładować tym razem nasze serca, u stóp Jezusa Miłosiernego
Czyż Bazylika nie wygląda imponująco?
Z wieży również.
Kto szukał ciszy, ten mógł trafić do kaplicy Wieczystej Adoracji, w której nie czuje się upływu czasu, a Pan Jezus rozgrzewa serca.
Po wyjściu z Bazyliki zastała nas niespodzianka - spadł nieoczekiwanie i to w wielkich ilościach, tak, to właśnie on: ŚNIEG.
Było to tak niespodziewane, że nie mogliśmy się do tego wcześniej przygotować i jak widać dziewczynom było nawet trudno po nim chodzić.
A Gosia bardzo szybko, z powodu zimna, przymarzła do drzewa, hehehe
Siostra zaś, jak zawsze, była przygotowana na wszystko.