Tym razem nasze niesforne dzieci dotarły tam, gdzie nas jeszcze nie było - do Centrum Wyszkolenia Artylerii i Uzbrojenia.
Czyli do najprawdziwszego wojska. Właśnie oficer dyżyrny wprowadza nas w głąb jednostki.
Jeden z wartowników pod bronią.
A oto nasz cel - Muzeum Artylerii.
Ooooo. Ile armat!
Ale najpierw weszliśmy do środka, do sali tradycji.
Po której oprawadzał nas sympatyczny kustosz muzeum.
Mundury sprzed lat.
Jeden z najstarszych eksponatów - lufa dwufuntowej armaty z XVII w.
Kolekcja bagnetów.
Wojaków dwóch.
122 milimetrowa amunicja do armat.
Skrzynka z pociskami artyleryjskimi.