Kolejna grupa zaprosiła nas do nowo otwartego kina "Oaza City", na premierę filmu mrożącego krew w żyłach.
Pan Zbyszek, kinowa mp3-ka, włączył nastrojową muzykę,
i pojawił się dziwny Pan, rodem jakby ze starych filmów o Flipie i Flapie.
Oczywiście, nie obyło się bez czerwonego dywanu, po którym mogły wejść zaproszone gwiazdy.
Ale dość tych plotek o gwiazdach, przejdźmy do dramatu. Zaczął się on bardzo sielankowo - maseczki, papiloty itd, jednym słowem pełna rekreacja w wydaniu Safiry.
Jej mąż Ananiasz. Chyba jakiś nadziany biznesmen w nienagannie skrojonym garniturze. Ale ponoć "uczciwy inaczej". Coś sprawdza na Allegro.
No tak, sprzedaje dom. Właśnie zaczyna się licytacja.
Chętnych do kupna nie brakuje. Szybko windują cenę.
60 tysięcy euro. Jak na taką ruinę, to fenomenalnie.
Żono, mamy kaskę. Idziemy do galerii. Będzie shopping.
Ciuchy aż fruwały w powietrzu, a Safira wygląda jak po liftingu.
Szanowny Panie. 10 tysięcy się należy. I jeszcze napiweczek na piękne oczy.
Co prawda z napiwkiem się nie udało - na szczęście brak wprawy w trzepaniu rzęsami się kłania - ale i tak ładna sumka poszła.
No, to teraz można iść do Piotra i oddać mu resztę pieniędzy.
Ananiaszu, czy za tyle sprzedaliście waszą posiadłość...?
Nie ludziom skłamałeś, lecz Bogu. Ananiasz padł martwy, a mężczyźni wstali, wynieśli go i pogrzebali.
Po trzech godzinach przyszła Safira, upiększona oszustka.